Sebastian Maciejewski

Temat: Imprezy nad Wisłą
Mgławice Kiełpińskie 3
Łabędzie z rezerwatu Ławice Kiełpińskie trzymają się mocno. I nie dziwota, zaszczepione solidną porcją kału i czarnej melasy z kolektora bielańskiego kichają na ptasią grypę i gryzą kaczki dziennikarskie w kupry. Trzecia wyprawa na Kępę Kiełpińską rozpocznie się od zwiedzania nielegalnej piaskarni POL-BOT śmiało rozwalającej rezerwat, skąd przedrzemy się po kruchym lodzie na dzikie kępy obrosłe białymi wierzbami i czarnymi topolami. Mieszkają tam w wielkich ilościach, zielone dzięcioły.
Nasłuchując meldunków tych stukniętych telegrafistów o stuletnich drzewach wycinanych nocami przez chłopstwo, podążymy tropem łosia, na szczęście dużo śniegu, więc biedactwo nie utknie w śmieciach. Zastanawiając się, dlaczego łosie lubią mieszkać tam gdzie szlachetni Łomianczanie mają swoje urocze wysypisko, zajdziemy od tyłu kilka drapieżnych ptaków, na przebłaganie których warto zaopatrzyć się w ptasie mleczko. Jeśli uda się nam wydostać z nadrzecznej dżungli, powinniśmy na koniec wypaść w okolicach Parku Młocińskiego gdzie dawno temu przypływały prawdziwe bocznokołowe parostatki
/525 km szlaku Wisły/ a teraz kolektorek szumi cichutko. Kto przeżyje a nie będzie mógł się z tym pogodzić, może spłukać wirusa kolką w makdonaldzie, brrr.

Do wstrieczja w niedzielę 19 lutego, o 10.30 przy Metrze Wilson Platz

Przemek Pasek
www.herbatnik.pl
Źródło: forum.bocian.org.pl/viewtopic.php?t=105



Temat: Prawo czy obowiązek wyborczy?
Co do krytycznej oceny wysławiania wyższosci demokracji nad innymi systemami Ł i Spell mają rację. W historii mamy taki okres, całkiem niedawny, 70-80 lat temu kiedy to bardzo dużo krajów europejskich wychodowało sobie samodzielnie (w odróżnieniu od demoludów) ustroje, które demokrację miały tylko w nazwie lubo i to nie, Polska także. Demokracja do jako-takiego funkcjonowania potrzebuje tradycji. Te amerykańska, holenderska, brytyjska czy francuska mają wielowiekową tradycję małych kroczków, które prowadziły do tego co było owe 70-80 lat temu. Wówczas próbowano na plecach oświeconych fascynatów wnieść ten ustrój do kilkunastu krajów powstałych w okresie 1910-1921 (oraz Grecji). Chciano je zaszczepić jak przysłowiowe gruszki na wierzbie. Ani lokalne elity ani masy nie były na to przygotowane, co zaowocowało brakiem jakichkolwiek kompromisów (choćby nawet i zgniłych), burdami, buntami i puczami. Wówczas demokracja nie była najlepszym wyborem dla młodych krajów Mitteleuropy i Bałkanów, co by nie mówić.
Źródło: shadow.zaginiona-biblioteka.pl/viewtopic.php?t=34


Temat: Dla moich Przyjaciół... z tego pięknego miejsca
Witaj KASIU,

Bywam tutaj, tylko brak czasu nie pozwala na pisanie. Mam nadzieję że wkrótkim czasie skończy sie ten kierat w którym sie obracam.

Co do gruszek, to uwielbiam i kompot i gruszki z kompotu.

Gdzieś indziej przeczytałem, że nie ma gruszek na wierzbie i z tym zgodzić się nie mogę. Mogą być gruszki i jabłka, wystarczy tylko zaszczepić te gałązki na wierzbie.

Mój przepis jest bardzo prosty; muszą być gruszki, woda i troczę cukru. Gotujemy aż będą miękawe i kąpocik gotowy. Bardzo prosty, a jak działa na podniebienie.
Źródło: forum.dlapolski.pl/viewtopic.php?t=494


Temat: Co było pierwsze?
Tak to prawda ,bo Magnolie zaszczepil ten co gruszki na wierzbie szczepil-nazwiska nie pamietam jakies takie czysto amerykanckie.A jego pies wlasnie byl na tym lancuchu ,kiedys sie zerwal i wskoczyl do rzeki ,i ten lancuch go pociagnal do dna.Stad tez nazwa lancucha.
Źródło: osiol.net/index.php?showtopic=19413


Temat: Dla moich Przyjaciół... z tego pięknego miejsca

Mogą być gruszki i jabłka, wystarczy tylko zaszczepić te gałązki na wierzbie.



I licz tu na poprawność polityczną Syriusza, jak zechce to i z kota zrobi kisiel.
Źródło: forum.dlapolski.pl/viewtopic.php?t=494


Temat: [ Literatura] Jaką ciekawą książke ostatnio czytałeś/aś?
Ooo sto lat mnie tu nie było Musze wam co nieco poopowiadać

„Opowieść o niewidzialnym” Eric Emmanuel-Schmitt
(zbiorek opowiadań, składa się na niego: „Oskar i pani Róża”, „Pan Ibrahim i kwiaty Koranu”, „Dziecko Noego”)
Porusza mnie prostota języka w mówieniu o sprawach tak trudnych i uniwersalnych. Warto bo tchnie z tego bardzo fajny klimat, który się udzielna jeszcze na długo po przeczytaniu. I dodatkowo cały zbiór jest pięknie ilustrowany^^

„Cztery życia wierzby” Shan Sa.
W Chinach wierzba płacząca symbolizuje śmierć i odrodzenie. To właśnie wierzba łączy cztery opowieści, składające się na drugą z kolei książkę Shan Sa. Cztery opowieści - każda z nich dzieje się w innym czasie, w zupełnie innych Chinach - opowiadają o duszach błądzących w poszukiwaniu miłości. Shan Sa w poetycki sposób opowiada o różnych ludziach, w różnych okresach historii Chin: jest tu hałaśliwy Pekin, jest posępna cisza Zakazanego Miasta, odziane w jedwabie kurtyzany, Rewolucja kulturalna, są stepy po których galopują Tatarzy, są ryżowe pola zroszone krwią czerwonogwardyjskiej młodzieży. I pośród tego wszystkiego miłość: dwie istoty, które się nawzajem poszukują i tracą. Wszystko je dzieli. Wszystkie tragedie minionych pokoleń. Powieść jest podróżą poprzez wieczne Chiny. Spotykamy tu zjawy i wojowników, kobiety ze skrępowanymi stopami, mężczyzn polujących z sokołem. Proces polityczny i płonące transparenty. Pagody zagubione w lesie drapaczy chmur. To jakby baśń, mająca posmak gorzkiej herbaty.

Jak ktoś lubi tego typu klimaty to polecam. I to bardzo. (!)

„Kontrabasista i inne utwory” Patric Suskind.
Parę stron wcześniej o tej książce pisała Luiza, ja podpisze się pod jej opinią bo mam podobne zdanie.
Szczególnie polecam "Testament Mistrza Mussarda" muszle stają się naprawdę przerażające po takim opowiadaniu Po przeczytaniu automatycznie zaczęłam się zastanawiać na ile jestem już poddana temu procesowi muszlowienia. Fajna wizja i przekonująca.

„Aleje wykolejeńców” Ilona Hruzik
„to trzy opowiadania osadzone we współczesnych realiach, w których podjęto próbę odpowiedzi na trudne, aktualne pytania. W jakim stopniu środowisko, w którym dorasta dziecko, decyduje o jego dorosłym życiu? Czy dziecko alkoholików musi wpaść w szpony nałogu lub związać się z alkoholikiem? Dlaczego lęk zaszczepiony w dzieciństwie już na zawsze czai się w zakamarkach duszy? Bohaterami "Alei wykolejeńców" są osoby, którym alkoholizm rodziców na zawsze zrujnował życie. Wyrastają na samotnych ludzi pełnych rozpaczy, lęku i zagrożenia. Bohaterom doskwiera bezrobocie, ubóstwo, marzą o wyjeździe z Polski. Aby rzetelnie opisać realia życia ogromnej części społeczeństwa i oddać stosunki panujące pomiędzy pracodawcami a pracownikami, autorka przez trzy miesiące pracowała w hipermarkecie. Wszystkie opisane w książce miejsca istnieją naprawdę. "Aleje wykolejeńców" to mocna, poruszająca i zmuszająca do refleksji lektura.”
Ehh rzeczywiście porusza... Sprawy o których większość wolałaby nic nie wiedzieć a mimo to istnieją i straszą swoimi skutkami...

„Niewyspani” Marta Kuszewska
Chciałam poczytać coś o ludziach bardzo współczesnych i bardzo młodych i to co znalazłam mnie przeraziło... Młodzi ludzie, ludzie sukcesu, którzy przecież na pewno żyją gdzieś obok ich życie przypomina koszmar... Książka mi tylko dodatkowo uświadomiła, że życie bez uczuć albo z chorymi uczuciami ciężko nazwać życiem
Marta Kuszewska pokazuje świat, w którym nadzieje zamieniają się w złudzenia, życie jest nierealne jak sen, a sukces gorzki jak porażka. W gorączce namiętności, w głodzie emocji, w pragnieniu ostatecznego spełnienia "niewyspani" próbują zabić swego największego wroga: samotność.”

„Piąte dziecko” Doris Lessing
Opowieść o rodzinie z pozoru normalnej, a w rzeczywistości jakby nieco mitycznej i odrealnionej przez przeniesienie w jakąś sferę symboliczną. Jedno z dzieci (piąte z kolei) przypomina mitycznego minotaura a matka - Antygonę, której każde wyjście będzie złe i pozornie niesłuszne... Bo jak wybrać między mimo wszystko miłością do dziecka (które jednak niestety burzy spokój reszt rodziny) a „dobrem” tej rodziny, które wyklucza jego przebywanie w domu... nie zawsze istnieje słuszne wyjście. A fragment o odebraniu chłopca a ośrodka w którym przebywał to wprost mistrzostwo, a oszczędność słów tylko podkreśla ten obraz.
Mnie akurat Doris nie zawiodła. Jej proza jest oszczędna, mało kwiecista ale mimo to niebywale porusza. Kreuje świat, którego nie trzeba już upiększać ozdobnikami po to żeby trafił do czytelnika, same sytuacje i bohaterowie są już wystarczająco wymowne.

„Waverley” Walter Scott
Piękna opowieść i trudnych wyborach, sytuacjach i o dorastaniu głównego bohatera a to wszystko (jak przystało na Scotta) na kanwie historycznej, która na szczęście skupia się głównie na utrwalaniu zwyczajów kultury szkockiej która pod koniec XVIII wieku musi się w dużej mierze zakończyć i ustąpić miejsca „nowoczesności”.

„Smażone zielone pomidory” Fannie Flagg
Powieść Fannie Flagg opowiada o zwykłych ludziach, tchnie świeżością, jest rozczulająca i wzruszająca, tryskająca humorem i dramatyczna. Kiedy siwowłosa Cleowa Threadgoode opowiada historię swojego życia Evelyn Couch, która pogrążyła się w smudze cienia wieku średniego, przenosi się myślami do Alabamy lat trzydziestych. We wspomnieniach wraca kawiarnia Whistle Stop, która ma dla swych gości dobrą pieczeń, mocną kawę, namiętności, uczucia, śmiech, a nawet... zbrodnię.

I tą pozycję tal bardzo szczególnie chcę wam polecić bo ja przy jej czytaniu bawiłam się i relaksowałam świetnie. Zgrabna mieszkanka humoru, sensacji, obyczajowości i problemów dość kontrowersyjnych lub przemilczanych jak np.: homoseksualizm, menopauza, problem dyskryminacji rasowej. No i do tego w tle smażone zielone pomidory i nawet w książce są przepisy na nie (plus jeszcze kilka innych potraw które serwowano w Whistle Stop jak np.: ciasta czy specjalne biszkopty) jeszcze nie spróbowałam ale jak ktoś by chciał bo wrzucę przepisy. ^^

To wszystko co mi teraz przychodzi do głowy jak mi się coś jeszcze przypomni to wam wrzucę i polecę.^^
Źródło: mportalik.net.pl/viewtopic.php?t=293




Szablon by Sliffka (© Sebastian Maciejewski)